Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 682 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Love knows no distance.

sobota, 24 listopada 2012 16:32
Skocz do komentarzy

To jeden z tych dni. Jeden z tych, kiedy ciągle się przebieram i ciągle łzawią mi oczy. Od ziewania i znudzenia. Dziś moja skóra jest szorstka a wargi spierzchnięte. W ustach czuje posmak pasty do zębów. Przed chwilą je wyszorowałam. W kuchni, bo łazienka chwilowo niedostępna. To jeden z tych dni, kiedy próbując przyśpieszyć czas, zamykam oczy i wyobrażam sobie wszystko od początku.

 

To, kiedy mnie obejmował. Kiedy czułam się mała, krucha i oprócz jego ramienia nie było nic więcej. Kiedy jego palce wędrowały po moim kręgosłupie. Kiedy jego ręka przytrzymywała moją głowę. Nie ważne, że zsuwały mi się nogi. I staruszka przechodząca obok, prawdopodobnie nas przeklęła. Lubiłam tą ścieżkę, którą szliśmy. Kilka razy w sumie. Kiedy tak leże i jest mi gorąco, mimo, że marzną mi stopy i chce już wstać, ale tego nie robię, wyobrażam sobie jacy jesteśmy. Tacy spokojni, mimo że krzyczymy głęboko w środku. Siedzimy w ukryciu, nie pokazując tego mimo, że za każdym razem cieknie nam ślina. I brzemię, które niesiemy i to, z czego jesteśmy zbudowani. Z harmonii i samo zrozumienia. Duszą przypieczętowani. Do tego muru zarośniętego wodorostami cierpliwości. Cierpię czekając. Czekam, aby nie cierpieć. Otwarta rana podatna na wszystko. I ten moment, kiedy jego cień wchodzi w zasięg mojej widoczności. Właśnie ten moment. Wynagrodzenie warte tej otchłani, tej przepaści i tego strachu przed samotnością, zapomnieniem i utratą tego, na co się czeka. Na ten moment, który jest jak balsam na mojej szorstkiej skórze. Jak pocałunek na moje spierzchnięte usta. Ten moment jest jak wieczność. Trwa i dopóki trwa, jest wieczny. Wyobrażałam sobie, ale teraz już sobie nie wyobrażam. Stracić to wszystko. Jego i te momenty. I nawet to brzemie na, którym skupiam większość mojej uwagi. Poświęcenie, które stało się moją pasją. Coś w czym trwam i chce trwać dalej. Przekonanie, wytrwałość i cel do, którego dąrzymy wspólnie. Coś pięknego, w tak brzydki sposób. Okrucieństwo, które całujemy po stopach. Dla siebie nawzajem. I tego co nas łączy. I tego co możemy. By móc się włóczyć tu i tam. Nieważne gdzie, nieważne po co. Robić coś bezsensownie, bez celu. Korzystać z czasu, który depczę nam po piętach. Przekraczać granice. Być maksymalistami. Bo tacy byliśmy, jak decydowaliśmy się na nas. Na mnie i na Ciebie i to co nastąpiło. Wpłynęliśmy w to bezlitosne, bezkompromisowe sidło. Nie ma zmiłuj. Ale teraz wiem, że warto. Mimo, że zbliżam się granic wytrzymałości, to wytrzymam jeszcze trochę. Dla Ciebie, nawet całą wieczność. Dopóki trwamy.


 

 

 


 

    A o to nagranie  które ostatnimi dniami stało się jedyną oznaką resztek mojej niebanalnej weny. Chyba jeszcze nigdy nie słyszałam nikogo kto miałby tak bijącą, widoczną i namacalną prawie dusze jak ten oto chłopak, a wszystko to zamknięte w tak malutkim, prostym, kwadratowym pudełeczku którym była ta audycja. 

 

 

(...)

Żyjemy na krawędzi życia
Nie idziemy na kompromisy
Spieszymy się, bo brakuje nam czasu . 

oceń
0
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

wtorek, 17 października 2017

Licznik odwiedzin:  17 797  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl